Nowa inicjatywa – Demokracja płynna


Pojawiła się ciekawa idea połączenia demokracji pośredniej z bezpośrednią tzw. Liquid Democracy.
Na to czym polega?

  • Każdy członek społeczności (wyborca) jest podmiotem i ma jeden głos
  • Głosu tego używa w głosowaniach.
  • Wyborca może swój głos przekazać wybranej osobie (poseł) i odebrać kiedy chce.
  • Podmiot obdarzony dodatkowym głosem ma jeden głos więcej.
  • Każdy podmiot może przekazać swój głos i wszystkie głosy, którymi został obdarzony, innemu podmiotowi.
  • Kiedy podmiot głosuje sam, głosy którymi obdarzył swojego posła posłowi się nie liczą.

Rozwiązanie algorytmiczne jest proste i polega na table lockup albo w przypadku bardzo dużych baz danych na transakcyjnej bazie danych, którą zamyka się w dokładnie oznaczonej nanosekundzie końca terminu głosowania i wtedy przelicza wynikowo wynik głosowania.

Jeśli chodzi o Polskę, to projekt jest zupełnie nowy i stara się go wprowadzić (rozpropagować) grupka zapaleńców (czy tylko?) za pośrednictwem m.in. powiązanych ze sobą stron Demokracja 2.0. i Obywatele Obywatelom.

Pomysł wydaje mi się godny zastanowienia – wreszcie pozbylibyśmy się sprzedajnych polityków i rzeczywiście wzięli władzę w swoje ręce. Idea fajna, ale czy w Polsce udałoby się ją wprowadzić? W ogóle, który rząd zgodziłby się na coś takiego? Przecież to wymaga całkowicie nowej konstytucji! To jedna sprawa.
Druga jest czysto techniczna. Może my, zaznajomieni trochę z klawiszami komputera, poradzilibyśmy sobie z systemem bez problemu. Ale wyobrażacie sobie własne babcie czy dziadków w tym zadaniu? Jakby miało to być przeprowadzane? Przez terminale w każdej wsi? Poza tym, duża część ludzi nie interesuje się w ogóle polityką, a to wymagałoby ślęczenia i zastanawiania się… W tej chwili ten „przykry” obowiązek oddajemy w ręce polityków. Co jest wygodnickie – nie musimy się tym martwić; z drugiej zaś strony… sami wiecie, co się z politykami dzieje, ile razy „głos ludu” nie został wysłuchany?! Dla leni oczywiście też byłaby opcja – oddaliby swoje głosy w ręce znajomych, czy też zaufanych ekspertów, albo choćby w ręce ładnej sąsiadki…
Jest jeszcze jedna rzecz. Stare pytanie – „qui bono”? Czyli komu zależy na przeforsowaniu tej idei? Bo jeżeli tu jest czysto, podpisuję się pod tym rękami i nogami!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: