Palę telewizję. Publiczną


Widz nie lubi być nabijany w butelkę. Oszukiwany, manipulowany, karmiony bzdurą i tandetą. Jeśli musi zapłacić, to chciałby wymagać. A wymagać od TVP nie może, bo ta jest odwrócona od widza od dawna i trochę te relacje przypominają scenę z „Misia”, kiedy w szatni gość upomina się o oddanie mu jego płaszcza, a szatniarz mówi: „Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi?” Tak wyglądają relacje TVP – widz.

Z Londynu wrócili paraolimpijczycy. Z górą medali, co świadczy, że wypadli świetnie. Dzisiaj swój drugi mecz w eliminacjach mistrzostw świata zagra polska reprezentacja w piłce nożnej. Kilka dni temu zagrała z Czarnogórą. Podobno nie było źle. Są tacy, którzy mówią, że to nawet był obiecujący występ. Ale nie będę się rozpisywał o tym, czego nie widziałem. Raczej interesuje mnie, dlaczego tego nie widziałem i nie zobaczę.

Do komercyjnych telewizji pretensji mieć nie warto, bo one od dawna wyznaczają standardy oglądalności w takich kierunkach jak tańce, śpiewy, paradziennikarskie produkcje itd. Na tym się zarabia, a na paraolimpiadzie, meczach polskiej reprezentacji i wszelkiej misji publicznej nie. TVP, według słów jej prezesa, dołożyła nawet do tak dojnej krowy, jaką była obsługa Euro 2012. Kuriozum. Więc skoro wszystko jest tak logiczne, to czy warto mieć pretensje?

Do TVP warto. Bo od lat toczy się poważna dyskusja o sposobie finansowania mediów publicznych. Od lat majstrują przy tym różni spece od polityki. Czasem grożą, że będą za niepłacenie abonamentu ścigać, czasem chcą te opłaty doliczyć do rachunku za elektryczność. Pomysłów jest wiele. Wszystkie głupie i skazane na niepowodzenie. Efektów nie ma. Dlaczego?

Widz nie lubi być nabijany w butelkę. Oszukiwany, manipulowany, karmiony bzdurą i tandetą. Może to oczywiście znieść pod warunkiem, że ma to za darmo. Jeśli musi zapłacić, to chciałby wymagać. A wymagać od TVP nie może, bo ta jest odwrócona od widza od dawna i trochę te relacje przypominają scenę z „Misia”, kiedy w szatni gość upomina się o oddanie mu jego płaszcza, a szatniarz mówi: „Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi?” Tak wyglądają relacje TVP – widz.

Jak wszechobecna jest to filozofia widać po wciąż spadających wpływach z abonamentu. I tu, zamiast szukać lekarstwa na postępującą degradację zależności „misja=abonament”, szefostwo TVP woli wyciągać drżącą rękę po jałmużnę w stronę rządu niż naprawiać relacje z widzem. Dlaczego? Bo to prostsze a ludzie kierujący dzisiaj TVP do ambitnych nie należą. Tutaj koło się zamyka.

Widzowie doskonale rozumieją rynek – „Nie dostaję tego za co już płacę, więc przestaję płacić”. Im mniej misji, tym mniej abonamentu. Tą prostą zależność, mimo gróźb karnych kierowanych pod swoim adresem, widz konsekwentnie realizuje.

Rzetelnie trzeba dodać, że w ramach krzewienia kultury paradziennikarskiej i paramisyjnej, TVP potrafi na przykład zatrudnić takiego paradziennikarza jak Tomasz Sekielski. Jak media donoszą, za bagatela 3,5 miliona złotych. To nawiasem mówiąc tyle, co połowa nakładów na ruch paraolimpijski w Polsce. Paradziennikarz pochodzi ze stajni TVN, której widzami są w większości wyborcy PO, co stacja doskonale rozumie i szanuje swojego widza. Sekielski ma teraz robić misję. Hmmmm. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że długu, jaki wypracowała w pocie czoła TVP ten transfer nie zmniejszy.

Jeszcze jeden przykład, który też jest na czasie. 10 września Tomasz  Lis gnieciony sumieniem i w ramach poprawy statystyki czasu, który TVP poświęciła paraolimpijczykom postawił na nic nie znaczącą kłótnię w sprawie nieodpowiedzialnej wypowiedzi o niepełnosprawnych jednego z polityków. To ci dopiero realizacja misji. Widzowie i ruch paraolimpijski powinni być zadowoleni. Przecież ruchem paraolimpijskim zajął się człowiek, którego oglądają miliony. Czyż to nie lepsze niż nudne transmisje z Londynu?

Przychodzi mi do głowy „Ziemia obiecana” Władysława  Reymonta. W tamtych czasach, kiedy ktoś nie miał pomysłu jak jego fabryka ma zarabiać, asekurował ją godnie i puszczał z dymem. Jakoś na tym wychodził. Do dzieła prezesie Braun! Płakał nikt już nie będzie. I odpowiedzialności żadnej.

 

Źródło: Mariusz Pilis, Obserwator

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: